Aby zrobić naprawdę niesamowite zdjęcia, Sven Kueenle i jego trzyosobowy zespół pokonał 12 dni drogi do norweskiego Archipelagu Loften znajdującego się na kole podbiegunowym.  Ten niemiecki zawodowy narciarz i globtroter od lat przemierza najmroźniejsze regiony świata w poszukiwaniu najpiękniejszych ujęć - kolejną wielką pasją Svena jest bowiem fotografia i film.



Tym razem, pod patronatem marki Bogner, zorganizował wyprawę, której efekty możemy podziwiać poniżej. Fragmenty dziennika oraz fotograficzna relacja dają idealny wgląd w przebieg tej niesamowitej wyprawy. 

„Tylko łosie stąpały wcześniej po tej ziemi”

 


Nasza podróż do Svolvær nie obyła się bez niespodzianek. Po pierwsze – przeoczyliśmy nasz lot. Z drugiej strony, być może, wyszło nam to na dobre – po wylądowaniu późno w nocy, naszym oczom ukazała się obłędna, nocna panorama – po prostu wow! Po drugie – dostałem samolot. Chociaż… nie bez trudności. Nigdy się nie spodziewałem, że będzie to takie trudne, ale cóż, wygląda na to, że nie jesteśmy już na Alasce. Jest tu tylko parę prywatnych samolotów i ostatecznie udało nam się znaleźć kogoś, kto udostępni nam jeden na naszą wyprawę. Całe szczęście, że nadal potrafię latać – może to być nasza jedyna opcja!


Podczas tych ostatnich dni, zobaczyliśmy naprawdę wiele – i to z lotu ptaka! Mogliśmy przeczesywać wyspy, góry i stoki. Krajobraz zapierał dech w piersiach – fantastyczne, strome skały wyrastające z otchłani morza. Trudno opisać słowami piękno tego, co widzieliśmy. Samolot stanowił naprawdę ogromną pomoc – nie bylibyśmy w stanie odbyć tej podróży bez niego. Jedno jest pewne – musimy dotrzeć tam, gdzie zaplanowaliśmy. I zrobimy to. To będzie nasza pierwsza PRAWDZIWA przygoda. 
"Trudno opisać słowami piękno tego, co widzieliśmy"


Jak znaleźliśmy się na totalnym odludziu? Od czego zacząć? Najlepiej od początku. Po pierwsze - jakie mam szczęście, że w ogóle tu jestem! Miejscowy rybak zabrał nas do zacisznej zatoki, którą widzieliśmy z samolotu, po to by później zabrać nas już na pieszą wycieczkę. Tylko czwórka z naszej grupy zabrała ze sobą plecaki, które były tak ciężkie, jak my! Sprzęt campingowy, narty, kamery, prowiant... musieliśmy zabrać wszystko - to było wyzwanie! Najtrudniejsze było wchodzenie  po ośnieżonych wzgórzach, marsz pod górę przez kilka godzin przez chaszcze i krzewy. Przed nami, były tu tylko łosie!  

Gdy już przebyliśmy ekstremalnie ośnieżoną drogę, kontynuowaliśmy podróż na nartach – o niebo lepiej! Choć nadal potrzebowaliśmy całego dnia, aby dostać się do Biwak. Jednak harmonia natury i majestatyczny spokój to rzeczy, które pomogły nam przetrwać te długie dni. To jest nie do opisania - przytłaczający spokój nocy, w namiotach, tak daleko od cywilizacji. Następnego dnia zabraliśmy się za filmowanie – co było absolutnie niesamowite, mimo, że było śnieżnie i niebezpiecznie ślisko. Musimy także zdawać sobie sprawę, że jeśli cokolwiek nam się przytrafi, jesteśmy zdani tylko na siebie. Zrobiliśmy kilka wspaniałych zdjęć, ujmując przepiękny zachód słońca! Natura jest niesamowita, chociaż w drodze powrotnej zupełnie nas zaskoczyła…

To nie koniec historii! Jesteś ciekaw, co spotkało drużynę Sven Kueenle"a? Jakie jeszcze wyzwania będą musieli pokonać w trakcie swojej wędrówki? Czy natura okaże się dla nich przychylna? Już niedługo kolejna relacja z wyprawy pod kierownictwem marki Bogner. Jeśli i Ty planujesz ekstremalną wyprawę, koniecznie zadbaj o właściwy sprzęt. Zobacz produkty marki Bogner i zaplanuj najlepszą przygodę Twojego życia!

ZOBACZ