Paszke 360 - rejs po rekord

Roman Paszke jest jachtowym kapitanem żeglugi wielkiej. Posiada ponad 40 lat doświadczenia w żegludze morskiej, podczas których przepłynął ponad 90 tysięcy mil w rejsach oceanicznych. To wielokrotny Mistrz Polski w klasach morskich, a ponadto zwycięzca i uczestnik wielu międzynarodowych regat.

W listopadzie 2012 roku zdecydował się ponownie podjąć wyzwanie samotnego opłynięcia Ziemi tzw. trasą pod wiatr, wiodącą ze wschodu na zachód. Pierwsza próba miała miejsce w 2011 roku, zakończyła się jednak niepowodzeniem. Paszke założył, że w 100 dni samotnie i bez cumowania opłynie kulę ziemską. Jeśli uda mu się sprostać temu wyzwaniu, to pobije on rekord ustanowiony w 2004 roku.

Wywiad z Romanem Paszke



Kto był pomysłodawcą przedsięwzięcia? Jaka jest geneza Pana wyprawy? 

Ewolucja. Wcześniej zawsze żeglowałem załogowo. Po zakończeniu regat dookoła świata THE RACE w 2001 pomyślałem, dlaczego nie spróbować samotnie. 

Płynie Pan na katamaranie Gemini 3 - skąd ta nazwa i dlaczego właśnie katamaran?

Kiedyś zbudowaliśmy pierwszy w Polsce jacht regatowy klasy ONE TON. Większość z naszej załogi wówczas była z pod znaku Bliźniąt. Stąd GEMINI... :)

Jaki jest cel Pana rejsu? Czy przyświeca temu jakaś idea czy po prostu chce Pan być najlepszy na świecie?

Wyzwanie sportowe. Chciałbym pobić rekord na najtrudniejszej trasie. Do tej pory udało się to tylko kilku żeglarzom. Obecny rekord to 122dni, 14 godzin, 3min, 49 sek.

O ile chce Pan go pobić?

Realnie mam szansę na 100- 110 dni. Dużo zależy od warunków pogodowych na trasie. Wraz Robertem Janeckim, moim Routierem, mamy pewne założenia, jednak w tej chwili jest za wcześnie, żeby prognozować jaka będzie pogoda na poszczególnych odcinakach trasy.

Zaledwie 4 miesiące temu Gemini 3 wrócił do domu. To były 4 miesiące ciężkiej pracy i mobilizacji. Jak wyglądały Pana przygotowania do rejsu?

Dużo pracy nad sprzętem. Każdy rejs, każda próba, przynoszą nowe doświadczenia, modernizujemy i udoskonalamy Gemini 3. Do tego dochodzi trening i przygotowanie fizyczne. Trzeba także rozmawiać ze sponsorami, bo bez ich wsparcia, nie ma szans na realizację tego typu przedsięwzięcia. 

Czy w tym czasie znalazł Pan czas na odpoczynek?

Odpoczynek. Tego zawsze najbardziej brakuje... Chyba dopiero na morzu, przychodzi wewnętrzny spokój, pomimo tego, że jest sporo pracy fizycznej, aby trymować i prowadzić taki jacht.

Czy rejs dookoła Świata to ciągła praca, czy może są chwile odpoczynku?

Są momenty mobilizacji, ale są też i chwile relaksu. Najwięcej chyba w tropikach. nie można jednak tracić czujności. W bardzo ciężki warunkach, zdarza się, że przez dwie, trzy doby prawie w ogóle nie ma czasu na sen. Tylko jakieś krótkie 15 min drzemki...

Czy jest coś, czego szczególnie obawia się Pan w czasie rejsu?

Nieprzewidywalnego. Dużo śmieci pływa w oceanach. Żeglugi na Oceanie Południowym, który zawsze stawia wysoko poprzeczkę żeglarzowi, a także gór lodowych, ale nie tych dużych, bo te wykryją zdjęcia satelitarne, ale tych mniejszych, które przy zderzeniu mogą wyrządzić poważne szkody.

Gdzie spodziewa się Pan najtrudniejszych warunków pogodowych i co "najtrudniejsze warunki pogodowe" dla Pana oznaczają?

Punkty szczególnie krytyczne to rejon południa kontynentu południowo-amerykańskiego 
z Przylądkiem Horn, rejon Cieśniny Bassa, Wielka Zatoka Australijska, Przylądek Dobrej Nadziei a właściwie cały odcinek Afryki południowej. Trudne warunki, to nie tylko silny wiatr, ale także, a czasami przede wszystkim, duża oceaniczna fala, która, jeżeli uderzy w jacht pod złym kątem, potrafi spowodować spore zniszczenia.

Kiedy narodziła się u Pana pasja do żeglarstwa?

To był 1979 rok i pamiętny tragiczny wyścig FASTNET RACE. Utonęło wtedy wielu żeglarzy. Dla naszego jachtu to był także bardzo ciężki wyścig. Wtedy zrozumiałem, że aby pokonywać własne słabości i móc stawić czoła siłom natury, trzeba podejść do żeglarstwa nie jak do hobby, ale profesjonalnie.

Jakie było Pana pierwsze, największe żeglarskie osiągnięcie?

Był nim bez wątpienia sukces i zwycięstwo w prestiżowych regatach Admirals CUP w 1997 roku, kiedy na jachcie MK CAFE wygraliśmy u wybrzeży Wielkiej Brytanii.

Jak wiele tygodni/miesięcy spędza Pan na podróżowaniu wokół globu?

To zależy. Są lata, kiedy spędzam na morzu 4-6 miesięcy. Przeważnie jednak są to 2-4 miesiące. Do tego doliczyć trzeba przygotowania, które także zajmują sporo czasu.


Co jest niezbędne na katamaranie? Jaką odzież trzeba ze sobą zabrać?

Odzież to kluczowy element wyposażenia. Daje komfort psychiczny i fizyczny. Jeżeli jest oczywiście odpowiednio dobrana. Komfort psychiczny, to także komfort podejmowania właściwych decyzji, a te na oceanie są czasami sprawą naszego zdrowia a nawet życia. Na zimnych wodach żegluję w X-Bionic EA EVO oraz używam skarpetek trekkingowych X-Socks Trekking Silver. To świetny zestaw stanowiący pierwszą warstwę i gwarantujący odpowiednią termoregulację ciała. Cały zestaw uzupełniam bokserkami BE. Druga warstwa, to bluza X-Bionic Beaver - jest bardzo elastyczna, nie krępuje ruchów w trakcie pracy przy żaglach i świetnie uzupełnia się z pierwszą warstwą. Gdyby jeszcze miała windstoper byłaby ideałem. Ale wtedy straciłaby pewnie nieco ze swojej elastyczności. Na ciepłych wodach, korzystam z zestawu X-Bionic Running Fennec, lub po prostu zakładam moje koszulki do biegania X-Bionic Speedshirts, które w tych warunkach, świetnie się sprawdzają. W tropikach temperatury sięgają 40 stopni a na morzu mam ograniczony dostęp do wody tak więc regulacja temperatury naszego ciała jest strategicznie ważna.