Golf jest dla mnie życiem, pasją. Nie wyobrażam sobie robienia czegokolwiek innego poza golfem, stąd naturalnie też pomysł na założenie mojej Akademii. Za dużo życia spędziłam na polu i za bardzo to kocham, żeby pracować przy czymś kompletnie innym. Piękno tego sportu w Polsce jest takie, że on się dopiero rozwija. Przecieram szlaki, rosnę i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wyszkolić jakąś wyjątkową zawodniczkę. 

Martyna Mierzwa, zawodowa golfistka, opowiada o swojej przygodzie na greenie. Cały wywiad dostępny jest w najnowszym wydaniu katalogu S’portofino.

Jak długo grasz w golfa i jak rozpoczęła się Twoja przygoda z tym sportem?

Gram w golfa 15 lat. Zaczęłam mając 12 lat. Mój Tata zabrał mnie na pole golfowe w Poznaniu, przy lotnisku Ławica. Od razu mi się to spodobało i zaczęło mi wychodzić. Kiedy jestem w czymś dobra, to nigdy nie odpuszczam! Poprawiałam się z dnia na dzień, przemknęłam przez trudny okres dojrzewania, kiedy to często dziewczyny zostawiają golfa dla innych atrakcji. Pochłonęło mnie to absolutnie, grałam przynajmniej 5 razy w tygodniu.

Co takiego ma w sobie golf, że pozostał Twoją miłością do dziś?

Kocham go chyba za to, że potrafi być jednocześnie bardzo łatwy i przyjemny, ale też trudny i irytujący. Każdy dzień przynosi coś innego i to sprawia, że cały czas istnieje chęć bycia lepszym. Z dnia na dzień można zagrać o wiele gorzej, więc trzeba ciągle wracać do treningów. Tutaj nigdy nie dochodzi się do perfekcji, to wciąga jak narkotyk. Poza tym golf polega na ciągłej walce z samym sobą, daje nam mnóstwo czasu na poznanie siebie, swoich słabości i mocnych stron. Trzeba być naprawdę silnym psychicznie, by dobrze grać w golfa. Istnieją również inne prozaiczne powody, dla których kocham golfa, na przykład możliwość obcowania z naturą, wśród znajomych, ale zawsze z nutką adrenaliny i rywalizacji.

Dla kogo jest golf? Czy jest jakaś cecha charakteru, która pomaga w byciu dobrym golfistą?

Golf w zasadzie jest dla każdego, wiek i płeć nie mają tu znaczenia. Jeśli chodzi o charakter, to też nie do końca potrafię to określić. Kiedyś powiedziałabym, że dla osoby cierpliwej, ale to też nie do końca prawda. Ja na przykład w życiu jestem bardzo niecierpliwa, a na polu na odwrót. Golf potrafi uspokoić człowieka, nerwową i niecierpliwą osobę poza polem ujarzmi. Może osoby, które lubią wyczynowe sporty i mają potrzebę dużej adrenaliny i wysokiego tętna się w nim nie odnajdą. Golfa można uprawiać rekreacyjnie i zawodowo, każdy może robić to w dowolnym formacie i częstotliwości.

Co jest najtrudniejsze w golfie i sprawia, że gracze się poddają?

Najtrudniejsze jest opanowanie emocji na polu i nie przejmowanie się porażką, jednym nieudanym dołkiem. Bardzo przydatne jest tu kasowanie poprzednich dołków, czego wiele osób nie potrafi, bo jest to naprawdę bardzo trudne. Dla mnie najlepszym sposobem jest kasowanie tego co było i granie uderzenie po uderzeniu. Podczas turnieju pomaga mi też myślenie, że jestem po prostu na rundzie treningowej i cokolwiek się wydarzy to nic się nie stanie. Spięcie nigdy nie pomaga w golfie, potrzebne jest wyluzowanie.

Na co zwracasz uwagę w odzieży golfowej?

W odzieży golfowej najbardziej zwracam uwagę na wygodę oraz materiały z jakich jest zrobiona. Grałam bardzo dużo w bardzo wysokich temperaturach i tylko odzież z cienkiego technicznego materiału powodowała, że byłam w stanie tych wiele godzin na polu wytrzymać. Oczywiście oprócz wygody cenię sobie ładny wygląd. Lubię, kiedy odzież podkreśla walory kobiece, ale jednocześnie zachowuje normy etyczne golfa. Ja osobiście najbardziej lubię trenować w spódniczkach i sukienkach. Lubię, gdy są one z materiałów rozciągających się oraz bardzo cienkich, co powoduje, że czuję się w nich komfortowo, zwiewnie i wytrzymuję upały. Najczęściej na polu można zobaczyć mnie w spódniczce oraz koszulce bez rękawków, bo taki strój nie ogranicza mi ruchów, co w golfie dla mnie jest bardzo istotne.